Norwegolożka recenzuje: „Gramatyka języka norweskiego” [Lingea]

 

pexels-photo-373465

Dawno nie było to żadnej recenzji, więc czas najwyższy to nadrobić. Dziś mam dla Was recenzję minipodręcznika do gramatyki języka norweskiego wydawnictwa Lingea. Ta niepozorna książeczka może wygląda na kolejną książkę z serii „Gramatyka języka X w pigułce”, ale w rzeczywistości to całkiem niezła pozycja dla osób, które nie chcą jeszcze korzystać z norweskich podręczników. Jakie są jej wady i zalety?

Czytaj dalej „Norwegolożka recenzuje: „Gramatyka języka norweskiego” [Lingea]” →

Mange baller i lufta, czyli co za dużo to niezdrowo

img_20180730_095341.jpg

W języku norweskim istnieje takie powiedzenie å ha mange baller i lufta, które w dosłownym tłumaczeniu znaczy „mieć wiele piłek w powietrzu”. Polskim odpowiednikiem może być idiom „złapać kilka srok za ogon”, czyli po prostu wziąć sobie za dużo na głowę. W dzisiejszym wpisie opowiem Wam jak sama w ostatnich miesiącach żonglowałam zbyt wieloma piłkami i jak powoli (a nawet baaardzo powoli) uczę się zmniejszać liczbę tych piłeczek. Choć może się wydawać, że to kolejny wpis zupełnie nie na temat to wcale tak nie jest. Ucząc się języka obcego też można mieć zbyt wiele piłeczek w powietrzu. I co wtedy?

Czytaj dalej „Mange baller i lufta, czyli co za dużo to niezdrowo” →

Frokostblanding #25

Nigdy nie wierz Norwegowi...

Słyszysz od Norwega, że dobrze mówisz po norwesku? Nie wierz mu! I to dotyczy właściwie każdego języka obcego i każdego nejtiwa… Dlaczego komplementy na temat płynności językowej lepiej traktować z przymrużeniem oka? Dziś w ramach (nieco spóźnionego) wpisu śniadaniowego opowiem Wam o pewnym ciekawym fenomenie, który spotyka każdego, kto próbuje mówić w języku obcym.

Czytaj dalej „Frokostblanding #25” →

Frokostblanding #23

22

Po dość długiej majówce czas wrócić do codziennych zadań. Dla niektórych z Was może to być nauka języka norweskiego, najprawdopodobniej wariantu bokmål (o dwóch odmianach języka norweskiego pisałam tutaj). Na większości kursów językowych, i to nie tylko tych prowadzonych w Polsce, uczy się właśnie tej odmiany. Niemal wszystkie dostępne u nas podręczniki dotyczą bokmålu. Ja sama uczyłam się tej odmiany norweskiego i dość długo wydawało mi się, że to w zupełności wystarczy. Ale czy na pewno? W dzisiejszym wpisie śniadaniowym podam Wam kilka powodów, dla których warto jednak zwrócić uwagę na nynorsk.

Czytaj dalej „Frokostblanding #23” →

5 kont na Twitterze, które powinieneś znać

twitter-2

Niedawno usłyszałam, że przebywając w Polsce nie da się uzyskać i utrzymać biegłości językowej. Rozmowa dotyczyła głównie języków skandynawskich, ale pewnie mój rozmówca miał podobne zdanie też o innych językach. Jakim cudem więc mamy w Polsce tłumaczy, lektorów i osoby, które płynnie mówią językami obcymi? I co w takim razie z poliglotami, którzy bez problemu władają kilkoma językami, a mieszkają tylko w jednym kraju? No właśnie, czyli jednak się da. To prawda, że nauka języka norweskiego poza granicami Norwegii może być trudna, ale na pewno nie niemożliwa. Wystarczy tylko odrobina dobrej organizacji, zmiana kilku nawyków i… całe mnóstwo dobrych chęci! W dzisiejszych czasach sposobów na naukę też nie brakuje i nawet siedząc na kanapie możemy mieć kontakt z prawdziwym, żywym językiem. Dziś pokażę Wam jedną z metod na naukę, czyli świadome korzystanie z Twittera.

Czytaj dalej „5 kont na Twitterze, które powinieneś znać” →