Jesienne porządki

Wiele mówi się o wiosennych porządkach, ale ja postanowiłam urządzić porządki jesienne. Wyjazd do Oslo okazał się o wiele bardziej owocny, niż przypuszczałam ponieważ zapoczątkował całą lawinę zmian, z których bardzo się cieszę, ale które trochę też mnie stresują.

Otóż, pierwszą i najważniejszą zmianą jest miejsce zamieszkania. Od końca czerwca przebywam we Francji i właściwie cały czas czuję się, jakbym żyła na walizkach. Co oczywiście nie jest złe o ile ktoś lubi pewną dozę niepewności. Okazuje się, że ja jednak nie należę do tych osób i lubię mieć jakiś plan, którego mogłabym się trzymać w chwilach zwątpienia. Takie zwątpienie przyszło niedawno i stąd cała ta rewolucja. W ciągu zaledwie jednego dnia po powrocie z Oslo podjęłam decyzję, że czas wyjechać ze ślimaczego kraju. I to bynajmniej nie w ślimaczym tempie, ale teraz zaraz! Kilka czynników wpłynęło jednak na opóźnienie całego przedsięwzięcia, więc wylatuję dopiero jutro. Lepiej późno niż wcale, jak to mówią.

Drugą, i wcale nie mniej ważną zmianą jest postanowienie, że nie będę szła na kompromisy jeśli chodzi o moje pasje i życie zawodowe. Początkowo planowałam dłuższy pobyt we Francji i podjęcie pracy tutaj, ale uświadomiłam sobie, że będzie to taka praca „zamiast”. Praca, z której może mogłabym się bez problemu utrzymać, ale bez szans na rozwijanie moich skandynawskich pasji. Żadna praca nie hańbi, zgadzam się z tym w 100%, ale jeśli mam wybór między czymś co kocham, a czymś, co musiałabym po prostu tolerować to wybieram to, co jest sensem mojego życia. Wiem, zabrzmiało to tak, jakbym ceniła pracę wyżej niż ludzi dookoła mnie, ale tak nie jest. Jeśli ja nie będę szczęśliwa i spełniona w tym, co robię to wszyscy to odczują i w efekcie nikt nie będzie zadowolony. Tak, jestem okropną egoistką, ale tylko i wyłącznie dlatego, że już zmarnowałam kilka lat na realizowaniu marzeń innych ludzi. Teraz liczą się moje marzenia, koniec kropka.

Nie porzucam nauki francuskiego i z pewnych osobistych względów na pewno będę miała kontakt z tym krajem i jego kulturą, ale na pewien czas odkładam to trochę na bok. To nie jest „moja” kultura i język, brakuje mi tu tego specjalnego „czegoś”, tej fascynacji, jaka budzi się we mnie gdy myślę o Skandynawii. I tu moje kolejne postanowienie – studia skandynawistyczne już się skończyły, ale to nie znaczy, że zamierzam osiąść na laurach. Chcę poświęcić tak dużo czasu na norweski, jak to tylko możliwe. Tak więc na tapecie przez najbliższe tygodnie, a może nawet miesiące zagości literatura Północy w każdej postaci – od pięknej, przez kryminalną, aż po książki podróżnicze. Po tygodniu spędzonym w Oslo odczuwam niepohamowany głód wiedzy i wielką tęsknotę za Północą. Skoro na razie nie mogę tam zamieszkać to postaram się stworzyć skandynawski klimat w inny sposób.

Ostatnią jak dotąd podjętą przeze mnie decyzją jest powrót do zdrowej diety. Po trzech miesiącach opychania się croissantami i cammembertem zaczęłam mieć pewne problemy ze zdrowiem (choć wpływ na to miał też pewnie stres i szereg innych czynników). Absolutnie nie jest to nic poważnego, ale chyba moje ciało postanowiło mi przypomnieć, że jeśli dalej będę się tak odżywiać to wszystkie efekty zdrowej diety z ostatniego roku mogą bardzo szybko zniknąć. Wiem też, że jedzenie wpływa bardzo silnie na samopoczucie psychiczne, a to powinno być teraz szczególnie dobre. Wszystkie opisane przeze mnie zmiany wiążą się z niemałym stresem i dodatkowo pogarszają mój stan zdrowia. Dziś zjem więc ostatnią „pożegnalną” kolację w stylu francuskim, a od jutra mówię au revoir wszystkim tym smakołykom. Sprawdziłam też już studia pilates i jogi w Poznaniu (ah, zapomniałam wspomnieć, że wracam do mojego ukochanego Pyrolandu!), które odwiedzę w przyszłym tygodniu. Jestem przekonana, że tych kilka prostych ulepszeń stylu życia pomoże mi stanąć na nogi i nie dać się jesiennej chandrze.

Postaram się z całych sił wrzucać nowe posty częściej i dokończyć w końcu cykl o Francji i języku francuskim. Mam sporo notatek, które sporządzałam na bieżąco przez ostatnie miesiące i bardzo chętnie podzielę się nimi tutaj. A tymczasem wracam do pakowania mojej minimalistycznej walizki i wyrzucania wszystkich rzeczy, które są mi zbędne. Porządki, czy to w życiu czy w walizce, są tak uspokajające… :)

Trzymajcie się ciepło i do napisania wkrótce!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s