Typisk norsk, ale czy na pewno?

Chciałam, żeby był to blog głównie o Skandynawii i wszystkim, co z nią związane, a tymczasem moje dotychczasowe wpisy krążyły raczej wokół francuskich tematów. Jak widać nie wszystko da się zaplanować. Pobyt we Francji na pewno był bardzo ciekawym doświadczeniem, do którego jeszcze nie raz wrócę, ale teraz czas na powiew chłodu, czyli moją ukochaną Norwegię.

W każdym podręczniku do nauki języka norweskiego prędzej czy później pojawia się temat Typisk norsk czyli Typowo norweski. W rodziałach pod tym tytułem znajdujemy zazwyczaj teksty o brązowym serze brunost i sportach zimowych, ale również o tolerancji i wielokulturowości, a więc wszystkim co ma być niby tak charakterystyczne dla Norwegów.

Z rozdziałami o takich właśnie prawdziwych Norwegach mam jednak pewien problem. Gdy prowadzę lekcje z norweskiego staram się zachować te uwagi dla siebie, bo to nie wina moich uczniów, że akurat muszą czytać dwie strony o tym, jak to Norwegowie kochają inne kultury, są tolerancyjni i najchętniej żyliby w wielokulturowym społeczeństwie. Jednak czuję, że tutaj mogę pójść krok dalej i powiedzieć jak to wygląda z mojego punktu widzenia. Uprzedzam jednak, że moje spostrzeżenia mogą nie być aż tak poprawne politycznie, jak stereotypy o Norwegach idealnych.

Obraz Norwegii, jaki wyłania się z podręczników i wszystkich innych materiałów, które z założenia muszą być poprawne politycznie, mija się nieco z rzeczywistością. I bardzo dobrze moim zdaniem. Oficjalnie Norwegia jest rajem dla imigrantów i uchodźców, Norwegowie z entuzjazmem witają u siebie kolejne fale przyjazdnych z różnych części globu, a pracodawcy aż zacierają ręcę, by dać tym wszystkim ludziom dobrze płatną pracę. Zaskakujące jest to, jak wielu ludzi naprawdę w to wierzy.

W rzeczywistości jednak Norwegowie są narodem dość konserwatywnym, jeśli chodzi o zmiany swoich przyzwyczajeń, a wszystko to wynika z bardzo skandynawskiego Janteloven czyli tzw. prawa Jante. Janteloven to zbiór 10 złotych zasad obowiązujących w fikcyjnym miasteczku Jante z opowiadania norweskiego pisarza Aksela Sandemose pt. En flyktning krysser sitt spor. Zasady te są jasne i bardzo dobrze obrazują skandynawski sposób bycia:

1. Nie sądź, że jesteś kimś wyjątkowym.
2. Nie sądź, że nam dorównujesz.
3. Nie sądź, że jesteś mądrzejszy od nas.
4. Nie sądź, że jesteś lepszy od nas.
5. Nie sądź, że wiesz więcej, niż my.
6. Nie sądź, że jesteś czymś więcej, niż my.
7. Nie sądź, że jesteś w czymś dobry.
8. Nie masz prawa śmiać się z nas.
9. Nie sądź, że komukolwiek będzie na tobie zależało.
10. Nie sądź, że możesz nas czegoś nauczyć.

Aby odnaleźć się w Skandynawii należy wziąc sobie te zasady do serca i spróbować pokochać tamtejszą kulturę, zamiast narzucać swoją i jeszcze sugerować że jest ona lepsza. Norwegowie mogą być toleracyjni, owszem, ale nie należy zapominać o kulturze, z której się wywodzą i którą zapewne chcieliby zachować.

Nie rozumiem dlatego współczesnego świata, gdzie w złym tonie powiedzenie jest Polska dla Polaków czy Norwegia dla Norwegów. Dla mnie taki slogan nie ma negatywnego wydźwięku, a tylko pokazuje, że identyfikujemy się z jakąś narodowością, co przecież jest zupełnie naturalne. Uważam, że każdy kraj powinien być dumny ze swej kultury i starać się ją zachować, a ci, którzy chcą zamieszkać w innym państwie muszą nauczyć się w nim funkcjonować. Na tym polega piękno tego świata, że mamy odrębne kultury, a nie jedną wielką mieszankę, która w każdym zakątku globu wygląda tak samo. Zachowajmy różnorodność, tak abyśmy za kilka lat mogli jeszcze mówić o wspomnianym wyżej typisk norsk chociażby.

Jestem zafascynowana kulturą skandynawską, a w szczególności norweską i nie wyobrażam sobie, by miała ona wkrótce zniknąć na rzecz tak promowanego w Norwegii ostanimi laty multikulti. Wybierając się do krainy fiordów chcę zjeść gofra z brązowym serem, a nie spaghetti czy kebaba, i nie widzę w tym nic złego. Chciałabym, aby rozdziały o typowych Norwegach w podręcznikach przedstawiały taki właśnie obrazek – aby opisywały obywateli Norwegii, którzy spędzają święta Wielkanocne z kryminałem w ręku w chatce w górach, piją hektolitry kawy i zajadają się głową owcy w święta Bożego Narodzenia. To jest właśnie typisk norsk!

P.S. O wspomnianych w poście norweskich przysmakach napiszę wkrótce. Są wyborne, zapewniam!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s