Frokostblanding #18

pexels-photo-265047

Jest taki zbiór zasad, których przestrzega każdy Norweg i wcale nie są to biblijne przykazania. Tych pewnie też Norwegowie przestrzegają (przynajmniej do pewnego stopnia), ale zdaje się, że za cel życiowy Skandynawowie wzięli sobie życie według zasad z fikcyjnego miasteczka Jante. A jakie to zasady i skąd się wzięły?

W 1933 roku Aksel Sandemose, Duńczyk o norweskim pochodzeniu, wydał powieść En flyktning krysser sitt spor, w której znalazło się 10 zasad obowiązujących w fikcyjnym mieście Jante, Sama powieść nie odniosła oszałamiającego sukcesu, ale za to lista skandynawskich przykazań stała się wytycznymi życia nie tylko dla Duńczyków, ale także dla Szwedów i Norwegów. O co więc tyle hałasu? Przeczytajcie sami:

  1. Nie myśl, że jesteś kimś.
  2. Nie myśl, że nam dorównujesz.
  3. Nie myśl, że jesteś mądrzejszy od nas.
  4. Nie wyobrażaj sobie, że jesteś lepszy od nas.
  5. Nie myśl, że wiesz więcej niż my.
  6. Nie myśl, że jesteś kimś więcej niż my.
  7. Nie myśl, że się do czegoś nadajesz.
  8. Nie śmiej się z nas.
  9. Nie myśl, że ktoś się tobą przejmuje.
  10. Nie myśl, że możesz nas czegoś nauczyć.

Właściwie już pierwszy podpunkt oddaje w pełni norweską mentalność. Z jednej strony można usłyszeć, że Norwegia to najbogatszy i najlepszy kraj na świecie, a z drugiej twierdzenie, że jest się kimś może u Norwega wywołać szok. Wszyscy są przecież równi i potrafią dokładnie tyle samo, koniec kropka.

Kolejne punkty z listy tylko przypominają Oli Nordmannowi, że nie jest pępkiem świata. Nigdy nie będzie najlepszy, do niczego się nie nadaje i już na pewno nie jest przedmiotem zainteresowania kogokolwiek. Trochę dobijające, prawda? Norwegowie tłumaczą jednak swoją miłość do praw Jante nieco inaczej. Według nich to obraz społeczeństwa idealnego. Społeczeństwa, w którym każdy zna swe miejsce w szeregu, a co za tym idzie, nigdy nie będzie domagał się lepszego traktowania, bo przecież nie wypada. To bardzo szlachetna idea, ale ja niestety widzę w tym mały, maleńki problem.

Prawa Jante ogarnęły niemal wszystkie sfery życia, co jest widoczne chociażby w edukacji. W szkole podstawowej rezygnuje się z ocen, a czasem nawet w ogóle z klasówek i testów, żeby nie tworzyć sztucznej hierarchii wśród uczniów. Przecież uczeń, który zdałby taką klasówkę celująco mógłby się poczuć lepszy od ucznia, któremu już tak dobrze nie poszło. Bez względu na wyniki chwali się wszystkich, co pewnie jest dobre i motywujące, ale dla najlepszych może stanowić przeszkodę w rozwoju. Wszyscy przecież są tak samo flink, więc dziecko o wyjątkowych zdolnościach łatwo może zniknąć w tłumie i być może nigdy nie odkryć swojego talentu.

Prawa Jante zdają się również onieśmielać Norwegów, którzy być może chcieliby czasem pokazać światu, że są w czymś naprawdę dobrzy, ale system prędzej czy później sprowadza ich na ziemię przypominając, że inni potrafią dokładnie tyle samo. Do tego dochodzi jest norweska mentalność god nok czyli wystarczająco dobrze. Jakieś zadanie zostało wykonane tylko w połowie? Nie szkodzi, liczy się chęć. Na spotkaniu w pracy nie udało się rozwiązać wszystkich spraw, które były na liście? To nic, zamiary były przecież dobre. Jakaś sprawa w urzędzie ciągnie się w nieskończoność, mimo że deadline minął dwa tygodnie temu? Nieważne, każdy na pewno zrobił co mógł, ale po prostu się nie udało. Myślę, że takie podejście ma swoje plusy i pozwala unikać niepotrzebnego stresu, ale z drugiej strony może też prowadzić do frustracji. To trochę tak, jakby Norwegowie niczego nie brali na serio i nie czuli potrzeby dawania z siebie wszystkiego, bo przecież liczy się, że w ogóle próbują.

Chyba nie byłabym idealną Norweżką, bo nie potrafię brać praw Jante na serio i wcielać ich w każdą dziedzinę życia. Wydaje mi się, że Norwegowie zachowali co prawda umiar w wielu sferach życia, ale zapomnieli o jednej – ich fanatycznym podejściu do zasad z fikcyjnego miasteczka. Mam nadzieję, że kiedyś lista tych przykazań będzie tylko żartem, a nie wyrocznią, o której należy pamiętać o każdej porze dnia i nocy ;)

2 uwagi do wpisu “Frokostblanding #18

  1. O! Dopiero co też pisałam o Janteloven :D
    Zgadzam się z Tobą, też mam nadzieję, że pewnego dnia stanie się to tym, czym w zamierzeniu twórcy było – przerysowaniem i przestrogą.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s