To niesamowite, jak czas szybko mi mija ostatnio. Tydzień zdaje się mieć dwa dni – poniedziałek i niedzielę wieczorem, a zaraz po tym znowu przychodzi poniedziałek… Praca zabiera mi znaczną część czasu, ale nie zapominam też o tym, co naprawdę kocham i wieczorami przenoszę się chętnie na Północ. Palcem po mapie oczywiście :) Dziś chciałabym zabrać Was na jedną z takich wycieczek, a będzie to wycieczka kulinarna do Norwegii. Jest już grudzień i święta zbliżają się wielkimi krokami. Sprawdźmy zatem co Norwegowie jedzą w święta.
Tag: obyczaje
Typisk norsk, ale czy na pewno?
Chciałam, żeby był to blog głównie o Skandynawii i wszystkim, co z nią związane, a tymczasem moje dotychczasowe wpisy krążyły raczej wokół francuskich tematów. Jak widać nie wszystko da się zaplanować. Pobyt we Francji na pewno był bardzo ciekawym doświadczeniem, do którego jeszcze nie raz wrócę, ale teraz czas na powiew chłodu, czyli moją ukochaną Norwegię.
„Bah” i „bof” czyli mówimy po francusku
Język francuski bywa nazywany językiem miłości, a niektórzy śmią nawet twierdzić, że jest to najpiękniejszy język świata. Ja do żadnej z tych grup się nie zaliczam, ale każdy ma święte prawo do własnej opinii. Specjalistką od francuskiego też nie jestem, a jedynie staram się porozumiewać w tym języku najlepiej jak potrafię. Skończyłam jednak studia filologiczne i pewne zboczenie zawodowe nie pozwala mi przejść obojętnie obok pewnego bardzo istotnego elementu języka francuskiego, a mianowicie onomatopei i różnych dziwnych wykrzyknień.
Polka we Francji
Dzięki gościnności pewnej rodziny, dostałam niezwykłą możliwość zamieszkania na jakiś czas pod Paryżem i poznania francuskich tradycji i obyczajów od kuchni (dosłownie i w przenośni, ale o francuskim jedzeniu innym razem ;)). Zaczęłam więc bacznie obserwować otoczenie i robić notatki w mojej głowie, by dostosować się do sytuacji. Zaakceptowałam więc bagietkę i kawę na śniadanie (tęskniąc niemiłosiernie do czegoś bardziej „konkretnego”), wprowadziłam do moich wypowiedzi kilka typowo francuskich onomatopei i zaczęłam przywiązywać o wiele większą wagę do tego, by każde moje ubranie było jednak trochę bardziej eleganckie niż zazwyczaj. Okazuje się, że był to jedynie mały krok w porównaniu z tym, co zostało jeszcze do przejęcia, by z sukcesem wtopić się we francuski tłum. Pytanie tylko czy warto… Ale od początku.