Norweski thriller „Babycall”

O tym norweskim filmie słyszałam już kilka lat temu, jednak zawsze na liście „Do obejrzenia” znajdowało się coś innego, co oglądałam w pierwszej kolejności. Kilkudniowy pobyt w domu z powodu choroby dał mi jednak trochę czasu na nadrobienie zaległości i z chęcią sięgnęłam po Babycall w niedzielne popołudnie. Zapraszam na recenzję!

babycall1

Źródło: board.dailyflix.net

Fabuła filmu toczy się w małym miasteczku w Norwegii. Główna bohaterka, Anna, wprowadza się wraz ze swoim synkiem, Andersem, do dużego bloku. Już na początku dowiadujemy się, iż uciekają oni przed ojcem dziecka, który znęcał się nad nimi. Matka dziecka panicznie boi się powrotu męża i stara się chronić syna na wszelkie możliwe sposoby. Gdy ten odmawia jednak dzielenia pokoju z matką, kobieta postanawia kupić babycall by słyszeć syna z pokoju obok. Pewnej nocy z walkie-talkie zaczynają dochodzić nieludzkie wrzaski, mimo że w pokoju obok syn głównej bohaterki śpi spokojnie…

Babycall2

Źródło: p3.no

Kobieta zaczyna badać tę tajemniczą sprawę i dowiaduje się, iż urządzenie wyłapuje fale innego babycall z tego samego budynku. Ponad to Anders poznaje w szkole nowego kolegę, który skrywa mroczną tejemnicę. Anna, nie mając pojęcia o historii kolegi Andersa, zaczyna dociekać skąd dochodzą wrzaski odbierane przez jej babycall. Anna jest coraz bliżej odkrycia prawdy, gdy wszystko zaczyna się komplikować i nic nie wydaje się takie, jakie jest naprawdę.

babycall3

Źródło: filmkritiker.com

Babycall to bez wątpienia bardzo ciekawy thriller, utrzymany w typowym dla Skandynawii klimacie. Niewątpliwym atutem filmu jest rola Anny, odtworzona świetnie przez Szwedkę Noomi Rapace, znaną m.in. z roli Lisbeth Salander w ekranizacji trylogii Millenium Stiega Larssona. To, co mnie z kolei nieco rozczarowało w filmie to zakończenie. Po półtorej godziny tajemniczych zdarzeń oczekiwałam czegoś zupełnie innego, może bardziej… logicznego? Zakończenie pozostawiło pewien niedosyt i wiele pytań bez odpowiedzi, ale o tym możecie przekonać się sami sięgając po tę norweską produkcję z 2011 roku. Mimo kilku niedociągnięć jest to pozycja warta obejrzenia i myślę, że spodoba się ona miłośnikom skandynawskich filmów. Miłego senasu!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s