Typisk norsk, ale czy na pewno?

Chciałam, żeby był to blog głównie o Skandynawii i wszystkim, co z nią związane, a tymczasem moje dotychczasowe wpisy krążyły raczej wokół francuskich tematów. Jak widać nie wszystko da się zaplanować. Pobyt we Francji na pewno był bardzo ciekawym doświadczeniem, do którego jeszcze nie raz wrócę, ale teraz czas na powiew chłodu, czyli moją ukochaną Norwegię.

Czytaj dalej „Typisk norsk, ale czy na pewno?” →

„Bah” i „bof” czyli mówimy po francusku

Język francuski bywa nazywany językiem miłości, a niektórzy śmią nawet twierdzić, że jest to najpiękniejszy język świata. Ja do żadnej z tych grup się nie zaliczam, ale każdy ma święte prawo do własnej opinii. Specjalistką od francuskiego też nie jestem, a jedynie staram się porozumiewać w tym języku najlepiej jak potrafię. Skończyłam jednak studia filologiczne i pewne zboczenie zawodowe nie pozwala mi przejść obojętnie obok pewnego bardzo istotnego elementu języka francuskiego, a mianowicie onomatopei i różnych dziwnych wykrzyknień.

Czytaj dalej „„Bah” i „bof” czyli mówimy po francusku” →