Frokostblanding #11 Świat się kończy: SKAM na równi z Ibsenem!

by Anna

Dzisiejszy poranny wpis będzie trochę inny niż poprzednie. Mam dla Was pewną ciekawostkę, ale tym razem jest to ciekawostka dość kontrowersyjna i bulwersująca. Przeczytanie o tym dlaczego niektórzy uważają, że norweski SKAM można postawić na równi z jednym z dzieł Ibsena… Nie, to nie jest żart! Od razu uprzedzam, że wpis może wzburzyć zagorzałych fanów serialu.

Co łączy Evę z pierwszego sezonu SKAM z Norą z Domu lalki Ibsena? Według pewnego norweskiego badacza cechą wspólną obu bohaterek jest wewnętrzny konflikt wynikający z burzliwych historii miłosnych. Rozumiem, że podobieństwo akurat tego aspektu fabuły może być duże, jednak porównanie internetowego serialu dla młodzieży z klasyką literatury norweskiej trochę mnie bawi, ale też irytuje.

Pisałam już wcześniej co myślę o serialu, jednak czuję, że powinnam rozwinąć ten wątek. Gdy pierwszy raz pisałam o tym, nie znałam jeszcze całej fabuły (która swoją drogą zbyt skomplikowana nie jest), a jedynie początek historii z pierwszych odcinków. Obejrzałam jednak wszystkie trzy sezony (tak tak, wiem, że czwarty już się zaczął) i nadal nie zmieniłam zdania o serialu, a nawet załamałam się jeszcze bardziej.

Czy typowe, nastoletnie historie miłosne z używkami w tle naprawdę są tak fascynujące by porównywać je do dzieł norweskiej literatury? Nie umniejszam tu inwencji twórczej reżyserów i scenarzystów SKAMu, ale nie widzę sensu porównywania serialu akurat do dramatów Ibsena. To trochę tak jakby porównywać malucha do ferrari – oba samochody mają swoje grupy konsumentów i wiele zalet, ale są z dwóch różnych światów.

Rozumiem też, że SKAM może mieć wartość dla socjologów czy psychologów, bo ukazuje społeczeństwo norweskie i jego wartości (jeśli takowe w ogóle istnieją…). Sceną, do której badacze odwołują się najczęściej jest ta z drugiego sezonu, w której Noora popisuje się znajomością prawa karnego, po tym jak ktoś bezprawnie wykorzystał jej nagie fotki. Mniejsze znaczenie ma tu fakt, że bohaterka najpierw upiła się tak bardzo, że straciła przytomność i wylądowała w szemranym towarzystwie, które zrobiło jej te nagie zdjęcia. Na tym socjologowie się nie skupiają, bo przecież krytyka współczesnej młodzieży jest niepoprawna politycznie i trzeba szanować ich wybory życiowe.

Jedyną, minimalną zaletą serialu jaką dostrzegam jest język młodzieży i slang, którego można się z niego nauczyć. Dla mnie to też okazało się ciekawe i zanotowałam sobie kilka słówek, a mimo to nadal nie uważam, że serial powinien znaleźć się w programie nauczania, jak to niektórzy postulują. W Danii norweski serial zyskał taką popularność, że południowi sąsiedzi Norwegów chętniej uczą się ich języka i nawet omawiają poszczególne odcinki na lekcjach. No cóż, lepsze już takie, czysto językowe wykorzystanie serialu, niż doszukiwanie się w nim głębszych iście literackich metafor.

A czy Wy oglądacie SKAM? Co myślicie o porównaniu serialu do Domu lalki Ibsena?

You may also like

4 komentarze

Szwecjoblog (@Szwecjoblog) 01/05/2017 - 09:29

Mnie SKAM kojarzy się z brytyjskimi “Skins” 😉

Reply
Norwegolożka 01/05/2017 - 13:19

A tak, rzeczywiście! Z tego co pamiętam tam tematyka była baaardzo podobna 🙂

Reply
Anilod 01/05/2017 - 10:02

W całym tym przykrym absurdzie można chyba dostrzec jeden plus — wzrost poczytności Ibsena? 😉 Chociaż nie o taką Norwegię walczył, nie taką… 😀

Reply
Norwegolożka 01/05/2017 - 13:20

Miejmy nadzieję, że wzrośnie zainteresowanie Ibsenem! To byłoby z tego wszystkiego najlepsze 😉

Reply

Skomentuj Norwegolożka Cancel Reply

Strona korzysta z plików cookies. Warunki przechowywania i dostępu do plików cookies możesz ustawić w przeglądarce. Ok!